Viltrox 24mm f1.8

Dawno, dawno temu, zaraz po wejściu na rynek testowałem Viltroxa 85mm f1.8 w wersji pierwszej. Obiektyw wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie, ale że miałem Nikkora 85mm więc nie widziałem sensu dublowania ogniskowych.

Potem przyszła zmiana systemu i pierwszym obiektywem jaki kupiłem był właśnie Viltrox 85mm f1.8 w wersji drugiej. Mega szkło, katowane cały czas w studio i w plenerze. Miód malina, złego słowa o nim nie mogę powiedzieć.

Niedawno jednak miałem potrzebę zakupu „czegoś szerszego” bo czasem potrzebuję zrobić jakiś widoczek czy zabytek do albumu miejskiego. Zbiegło się to z propozycją możliwości przetestowania Viltroxa 24mm f1.8 od www.foto-technika.pl i www.f43.pl Stwierdziłem z góry, że warto mieć 24mm w plecaku. Czemu? Nie wiem… tak po prostu stwierdziłem, a jeśli ja coś wymyślę to nie ma zmiłuj i w „studyjnym” plecaku wylądował Viltrox 24mm f1.8

Wszyscy: „24mm na pełnej klatce nie da się zrobić w studio”.
Ja: „potrzymaj piwo i patrz”.

Powyższe zdjęcia zrobione przy okazji sesji zdjęciowej, wstawione tu jako ciekawostka, ale mam kilka fajnych pomysłów jak wykorzystać 24mm w studio. Serio!

No ale teraz coś o samym obiektywie…

Viltrox 24mm f1.8 jest niewielkim i lekkim szkłem (średnica filtra 55mm, waga 340g). Wykonany z metalu* sprawia wrażenie drogiego i solidnego. Podoba mi się design Viltroxów. Nie są tak ładne jak nowe Voigtlandery, ale mają też swój urok. Standardowo obiektyw posiada też wbudowany port USB służący do aktualizacji firmware (nie musimy kupować dodatkowych docków jak przy sigmie czy tamronie).

Autofocus działa bardzo szybko i celnie. Jest też mega cichy, co docenią fani filmowania z AF. Jeśli już jesteśmy przy filmowaniu, ogromny plus to bezstopniowy pierścień przysłon.

Obrazek jest mega przyjemny dla oka, ostry i kontrastowy. W pełni używalny już na f1.8 Posiada lekką „beczkę” ale widoczna jest ona tylko tam gdzie jest dużo linii. Lightroom koryguje ją automatycznie u mnie już podczas importu zdjęć. Obiektyw także trochę winietuje. Mi to osobiście nie przeszkadza, ale trzeba brać to pod uwagę przy zakupie. Usunięcie winiety to także „ruszenie” jednego suwaka w LR więc spoko.

Cóż mogę jeszcze napisać… pod światło fajnie „flaruje” – ja to po prostu uwielbiam. W nieostrościach jest także bardzo ciekawie. Ja osobiście nie lubię „nudnych” plastikowych obrazków dlatego zakochałem się w tym Viltroxie.

*osłona przeciwsłoneczna jest z plastiku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *