Comica VM20 – test

Dawno nic tu nie wrzucałem, więc cieszę się, że udało mi się w ostatnim czasie przetestować mikrofon Comica VM20.

W skrócie, w pudełku znajdziemy:
– mikrofon
– uchwyt na zimną stopkę,
– osłonę z gąbki,
– deadcat,
– kable TRS i TRRS,
– instrukcję
Wszystko to jest zapakowane w świetny twardy case z logo.

BUDOWA:
Comica VM20 wykonana jest z metalu o przyjemnej fakturze. Wszystkie części są ze sobą idealnie spasowane. Plastikowy uchwyt sprawia wrażenie bardzo solidnego, co więcej posiada metalowy gwint montażowy. Gąbkowa osłona przeciwwietrzna nie odkształca się jak to miało miejsce w posiadanym przeze mnie mikrofonie innej marki. Na plus także solidne kable TRS i TRRS (świetnie oznaczone i skręcone w sprężynkę). Świetny twardy case to także miłe zaskoczenie, wszystko jest w środku ładnie poukładane podczas transportu. Żeby nie było kolorowo, dla mnie deadcat powinien mieć zdecydowanie dłuższe włosy, to raz. Dwa, to ściągacz przy „deadcacie” z dyndającym plastikiem, który zajebiście mnie wkurwiał swoim dzwonieniem w klatkę aparatu. Poza tym nieszczęsnym deadcatem, miód. Wiodący producent „majków” na R może się chować.
Mikrofon zasilany jest wbudowanym malutkim akumulatorem, ładowanym przez wbudowany port USB-C, który wytrzymuje aż 60 godzin nagrań. To naprawdę świetny wynik wśród mikrofonów. Jeśli potrzebujemy nagrywać dłuższy materiał, mikrofon obsługuje ładowanie przez USB-C np. z powerbanka podczas pracy. Wbudowany malutki ekran OLED wskazuje poziom baterii.

JAKOŚĆ DŹWIĘKU:
Dla mnie to najwyższa zaleta Comica VM20. Dźwięk jest genialny już prosto z mikrofonu. Po obcięciu szumu o niskiej częstotliwości (aktywacja przyciskiem na mikrofonie) jakość nagrań mówionych jest rewelacyjna. Głos brzmi ciepło i czysto. Ogromna regulacja czułości pozwala nagrywać obiekty oddalone od nas bez utraty szczegółów w dźwiękach i bez późniejszego ich wzmacniania w programach. Mikrofon rejestruje szeroki zakres tonów. Zdecydowanie wygrywa pod każdym względem z mikrofonem Rode Video Micro, którego posiadałem przez dłuższy czas.

Mikrofon kosztuje niecałe 700 zł. Czy za tą cenę warty jest zakupu? Dla mnie zdecydowanie tak. Pomimo słabego deadcata, nadrabia naprawdę porządnym nagrywanym dźwiękiem i świetną jakością wykonania.

Jak zawsze, poniżej kilka zdjęć detali mikrofonu, a bonusowo jeszcze video gdzie po przewinięciu mojego gadania, możecie posłuchać próbek dźwięku prosto z puszki i ocenić jakość. No i przy okazji dziękuję Foto-Technika za udostępnienie mikrofonu do testów. Od razu napiszę, że mikrofon odsyłam, ani Foto-Technika, ani Comica nie miały jakiegokolwiek wpływu na przebieg tego testu ani na opis. Nie jest to w żadne sposób wpis sponsorowany ani nadzorowany, mogłem napisać podczas testu wszystko i tak też uczyniłem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *